Z wizytą w Genui...



Wybraliśmy się z wizytą do małego Simone mieszkającego w mieście najsłynniejszych żeglarzy. Jego kołyska, choć znajduje się w minimalistycznym, oszczędnym, południowym mieszkaniu, doskonale się weń wkomponowała. Ożywia ona pastelowe wnętrza, skupiając na sobie wzrok odwiedzających. 

Choć Szymon śpi na codzień w kołysce, jego Mama traktuje ją także jak przenośne legowisko. Kołyska podąża za nią z sypialni do kuchni, potem do salonu, zawsze blisko i zawsze pod ręką… Okazuje się, że jest to na prawdę dobre rozwiązanie we wnętrzach, w których należy oszczędnie gospodarować powierzchnią. Dynamiczna mama nie musi ograniczać się do życia w jednej przestrzeni.

Zawsze przecież znajdzie się trochę miejsca na kanapie czy fotelu. Simone jest blisko swej mamy, a przy tym w otoczeniu, które zna. Dla małych dzieci bowiem bardzo ważne jest, że ich najbliższe otoczenie jest niezmienne. Kołyska choć podróżuje po mieszkaniu, jest dla dziecka przyjaznym środowiskiem, w którym czują się komfortowo i bezpiecznie. -Bo przecież ich percepcja dopiero stopniowo się rozszerza.

Kształt kołyski umożliwia łatwe przenoszenie z miejsca na miejsce. Gdy postawimy ją na podłodze lub stole, z łatwością możemy ją bujać. Zalet jak widać jest bez liku… Próbujemy sobie uświadomić kolejne ;)











GreenBoy